Mówili, że „Żabson to ziomal”, ale stwierdzenie to ostatecznie odeszło do lamusa. Od teraz Żabson staje się definicją niczego znaczącego, a jego rap można porównać do esencji herbaty ekspresowej po pięciu zaparzaniach i to w dodatku przesłodzonej. Od teraz „Żabson to trapollo”, chociaż wolałabym określenie „autotunollo”. No cóż, spróbujmy tę herbatę wypić razem.